czwartek, 30 września 2010

Przed i po cześć 5

Coś z niczego i to jakieś COŚ!

Before and after part 5
Something out of nothing and it is some THING!



Before


and after






Więcej tych fantastycznych zdjęć z przemiany tego miejsca znajdziecie tutaj, ale koniecznie wpadnijcie na bloga Artemis Russell, która nie tylko jest projektantką biżuterii,
ale także niezłą "krawcową" i "wyszukiwaczką" na pchlich targach!


17 komentarze:

  1. Rewelacyjnie, jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe!!! chciałabym taką pracownię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak biel może zdziałać cuda, o paru drobiazgach nie wspomnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...fajna...fajna...
    Ja teraz ostro rozglądam się za takimi drewnianymi szpulkami - świetne.

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie pracują nd takim kącikiem, świetna zabawa:)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow!! mam własny warsztat, coś o czym ja marzę od tylu lat!! super wygląda, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł genialny. Podobnie jak wykonanie. I biel zachwyca. Szczególnie w takich małych pomieszczeniach, które dzięki niej rosną i nabierają blasku. Bravo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkiem jak garden shed, tyle że nie ogrodowy tylko krawiecki :-)

    http://saturejka.blogspot.com/2010/02/szopa-czyli-garden-shed.html

    OdpowiedzUsuń
  9. no noo:) fajnie by było mieć taki pokoik-pracownię:D bardzo sielsko tam:) myślę, że mój byłby podobny ale biurko wolałabym mieć bokiem do wejścia a nie tyłem;)
    pozdrawiam
    J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne miejsce! Aż mi dech zaparło!

    Dziękuję za link, ile tam inspiracji! Buciki z kwiecistymi sznurówkami absolutnie mnie rozczuliły :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja tak marze o malenkim kaciku krawickim:-))
    I jeszcze te szpuleczki w sloiku zachwycily mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. tak jakoś babciowo mi się zrobiło ;)Dzięki

    OdpowiedzUsuń