Before and after part 5
Something out of nothing and it is some THING!
Before
and after




Więcej tych fantastycznych zdjęć z przemiany tego miejsca znajdziecie tutaj, ale koniecznie wpadnijcie na bloga Artemis Russell, która nie tylko jest projektantką biżuterii,
ale także niezłą "krawcową" i "wyszukiwaczką" na pchlich targach!









pracownia w sam raz dla mnie:)
OdpowiedzUsuńMARZĘ o takim kąciku:)
OdpowiedzUsuńŚliczna mała pracowienka:)
OdpowiedzUsuńRewelacyjnie, jestem pod ogromnym wrażeniem.
OdpowiedzUsuńwspaniałe!!! chciałabym taką pracownię ;)
OdpowiedzUsuńJednak biel może zdziałać cuda, o paru drobiazgach nie wspomnę :-)
OdpowiedzUsuń...fajna...fajna...
OdpowiedzUsuńJa teraz ostro rozglądam się za takimi drewnianymi szpulkami - świetne.
właśnie pracują nd takim kącikiem, świetna zabawa:)
OdpowiedzUsuńwow!! mam własny warsztat, coś o czym ja marzę od tylu lat!! super wygląda, gratulacje :)
OdpowiedzUsuńPomysł genialny. Podobnie jak wykonanie. I biel zachwyca. Szczególnie w takich małych pomieszczeniach, które dzięki niej rosną i nabierają blasku. Bravo!
OdpowiedzUsuńCałkiem jak garden shed, tyle że nie ogrodowy tylko krawiecki :-)
OdpowiedzUsuńhttp://saturejka.blogspot.com/2010/02/szopa-czyli-garden-shed.html
no noo:) fajnie by było mieć taki pokoik-pracownię:D bardzo sielsko tam:) myślę, że mój byłby podobny ale biurko wolałabym mieć bokiem do wejścia a nie tyłem;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
J.
Cudowne miejsce! Aż mi dech zaparło!
OdpowiedzUsuńDziękuję za link, ile tam inspiracji! Buciki z kwiecistymi sznurówkami absolutnie mnie rozczuliły :)
Zakochałam się !!!!!! :)
OdpowiedzUsuńśliczne małe królestwo.
OdpowiedzUsuńA ja tak marze o malenkim kaciku krawickim:-))
OdpowiedzUsuńI jeszcze te szpuleczki w sloiku zachwycily mnie.
Pozdrawiam
tak jakoś babciowo mi się zrobiło ;)Dzięki
OdpowiedzUsuń