poniedziałek, 8 lutego 2010

Claire Richardson

Jej zdjęcia to przede wszystkim podróż w czasie, jej ulubionym tematem jest stylistyka vintage, przyjemna ciepła i niezwykle fotogeniczna. Dla mnie w tych zdjęciach jest to co lubię najbardziej, „ślad człowieka”, lekki życiowy bałagan i normalność.

Her photographs are first of all a travel in time, her favorite subject is vintage styling, a nice warm and extremely photogenic. For me in these pictures is what I like most, "the human footprint”, lightweight life mess and normality.








Więcej zdjęć Claire Richardson zobaczyć można tutaj. Jej prace nie zamykają się tylko w sferze wnętrz ale także przepięknie fotografuje ludzi czy miejsca,
w których się znajduje podczas swoich podróży.
More photos of Claire Richardson you can see here.
Her work is not confined only in the sphere of interior design
but she also beautifully photographs people and places in which she travels.

niedziela, 7 lutego 2010

Bez końca...

... kreatywnie ☺ dziękuję za wyróżnienie, które przyszło od Pana Szydełko z przyjemnością zabieram je do swojej skromnej kolekcji.

Zastanawiałam się kogo bym chciała wyróżnić i doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie wypisać całej listy blogów do których zaglądam i podpatruje. Każdy blog coś za sobą niesie: piękne zdjęcia , szydełkowe zabawki, cudowne ilustracje, pyszne przepisy kulinarne czy świetne opisane prawdy bez cienia upiększania. Wszystkie są inspirujące. Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.


piątek, 5 lutego 2010

Dom lutego

Miał być inny dom , wprawdzie nie tak kolorowy jak ten ale za to interesujący i w kilku odsłonach,. No miał być ale niefortunnie wpadłam z wizytą na bloga Design Sponge i przepadłam w kolorach, przedmiotach z pchlich targów i ręcznie robionych dekoracjach. Właścicielka tego domu to Emily Henson, stylistka i projektantka wnętrz (od razu to widać nawet za nim przekroczy się próg tego „radosnego mieszkania”). Dom zamieszkuje spora liczba mieszkańców i naprawdę tętni życiem. Jest w nim chaos, pewien nieład i mnóstwo dziwnych połączeń, ale całość jest przyjemna dla oka i nie nadyma się zasadami i konwenansami. Być może jest tu dużo rzeczy, być może jest to trochę męczące ale z całą pewnością ciekawe i inspirujące.

Bajecznie kolorowy dom
Lokalizacja: Los Angeles

House of February
It was supposed to be another house, although not as colorful as this but nevertheless interesting and in several stages. Well, it had to be, but unfortunately I visited the blog Design Sponge and I have lost in the colors, the items of flea market and handmade decorations. The owner of this house is Emily Henson, fashion stylist and interior designer ( it shows up immediately as you pass the door of this "joyful apartment"). House resides a large number of people and is really vibrant. There is chaos in it , confusion and a lots of strange connections, but the whole is pleasing the eye and isn’t conceited with rules and convention. Maybe there are a lot of things, maybe it's a bit tiring but definitely interesting and inspiring.

Fabulously colorful house
Location: Los Angeles







Jeżeli macie ochotę poczytać więcej o Emily, zajrzyjcie na bloga Design Sponge.
Więcej zdjęć do obejrzenia tutaj na stronie projektantki.
If you want to read more about Emily, look at the blog Design Sponge.
More photos here on designer’s webpage.

środa, 3 lutego 2010

Miękko

Bardzo delikatne kolory, ciepłe i wiosenne, w dodatkach, w małych czy większych akcentach umilają ten zimowy czas.

Softly
Very soft colors, warm and spring in the add-ons small or large accents make pleasant this winter time.







Zdjęcia kolejno: Nskwood, We_Heart, House Doctor, Mayalee dream & memoris, Rice, Den Rette Hylde, Elle Deco.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Anthropologie

Wielokrotnie pokazywałam różne różności z tego sklepu i nie raz moje oczy były poddane próbom. Nie przypuszczałam, że kiedyś jednak zawitam w jego progach i zostanę kompletnie oczarowana. O rzeczach do domu, tkaninach i wszelakich dodatkach nie będę się rozpisywać. Zajrzyjcie sami koniecznie, ale już o wystroju i atmosferze tam panującej chyba mogłabym więcej niż parę zdań napisać. W zasadzie nawet nie wydając tam przysłowiowego grosza, człowiek czuje się dobrze, może posiedzieć i pooglądać cudowne albumy. Może też usiąść na jednej z sof i oddać się przyjemności patrzenia, słuchania i wąchania☺ Może dotykać, przestawiać i łazić w kółko do woli aż zauważy że zawieruszył się w czasie. Nie powiem ile razy odwiedziłam ten sklep ale w zasadzie każdy inny nie miał już znaczenia. Wystrój to taki misz - masz kolonializmu, może safari i antyk, tak trochę chaos ale ten chaos sprawiał wrażenie przemyślanej koncepcji jednak nie wystudiowanej pod linijkę. Anthropologie dotarło do Europy, jest w Londynie, jeżeli macie okazję nie przegapcie jej, warto naprawdę poczuć frajdę z samego oglądania i przebywania a nie tylko z kupowania. (kliknij aby powiększyć).

Several times I showed there various varieties from that store and not once my eyes were tested. I wouldn’t have thought that one day, however I will visit its premises and become completely enchanted. Things about home textiles and all sorts of additions I will not dwell. Take a look yourselves necessarily, but the decor and atmosphere existing there is probably something that I could write a few sentences. In fact, even without spending a penny there, the man feels good inside, you can sit and view the wonderful albums. You can also sit at one of the sofas and enjoy the pleasure of looking, listening and sniffing :). You could touch, invert and walk around in a circle at will until you notice that you are lost in time. I will not say how many times I visited it but basically every other store no longer had meaning. The decor is a hotchpotch. You have colonialism, maybe safaris and antiquity, so a little confusion but it gave the impression of chaos but no clear concept of something exactly calculated. Anthropologie has spread to Europe, it is in London, if you have the opportunity do not miss it, it is really worth to feel the fun of watching and staying and not just from buying.


Nie jestem pewna czy będziecie zadowoleni czy psioczyć na mnie ale zajrzyjcie tu,
tylko zróbcie to wtedy gdy będziecie mieli czas przy kawie i małym co nieco ☺.
I'm not sure whether you will be satisfied or grumble on me but take a look here
only do it if you have time for coffee and “little something”.

piątek, 29 stycznia 2010

Czerwony

Miłego weekendu.
Red
have a nice weekend.




Zdjęcia: Gaelle La Boulicaut


Zdjęcie ze strony Amy Butler, o której pisałam tu.
Picture from webside Amy Buttler, for which I wrote here.

czwartek, 28 stycznia 2010

Mini pracownia

Być może nie jest tak spektakularna jak ta którą pokazałam w poście „pracownia moich marzeń” ale za to realne, prawda? To już od nas zależy, w jaki sposób kawałek biurka czy ściany zaadoptujemy dla naszych potrzeb. Naprawdę może być pięknie kolorowo i niesamowicie ślicznie ☺.

KOMUNIKAT
Ponieważ dostaje e-maile z pytaniem, kiedy pojawią się wnętrza białe, skandynawskie, oświadczam, że natychmiast jak stopnieje śnieg za oknem a ostatni sopel spadnie nie wyrządzając nikomu krzywdy. Od dziś NON STOP KOLOR do odwołania☺

Mini - Workshop
May be it is not so spectacular that I showed in this post ' Workshop of my dreams” but it is real, affordable, right? That's up to us how a piece of desk or wall we will adopt for our needs. It really can be beautifully colorfull and incredibly cute.
Announcement
Because I receive e-mails asking when there will be more white, Scandinavian interiors I declare as soon as the snow melts down outside the window and the last icicle falls not causing anyone harm. Starting today NON STOP COLOR until further notice :).





Wszystkie prezentowane rzeczy pochodzą z oferty House Doctor i możesz zamówić je tu.

Zdjęcia z : House Doctor, Car Moebel, a także z Flickr (lobster and swan) i bloga Karen M. Andersen z Australii.


środa, 27 stycznia 2010

Made in Australia

W każdym domu w którym przyszło mi mieszkać, moim i nie moim, urządzanie zaczynałam od kuchni. Mogłam nie mieć pieniędzy a i tak znosiłam ze sklepów kolorowe talerze, kubki i miski, bo każdego ranka gdy szlam robić kawę , jedno spojrzenie na szafkę półkę, kredens sprawiało radość i powodowało pojawienie się uśmiechu na twarzy. Słabość do porcelany ale przede wszystkim ceramiki mam od zawsze i niech tak zostanie☺.
Dziś chciałabym Wam pokazać porcelanę z niewielkiej manufaktury MUD z Sydney którą znalazłam na jednej z australijskich stron (swoja drogą jak znajdziecie chwilkę wybierzcie się wirtualnie w tamte rajony). Jest bardzo „uspokajająca”, funkcjonalna a przy tym nie pozbawiona piękna. Miseczki, talerzyki, kubeczki są ręcznie wykończone a całość jest niezwykle minimalistyczna. Co sezon manufaktura dodaje nowe wzory i zmienia kolory jednak nigdy nie odchodzi od swojej prostej formy. Cudowne są te pastelowe zestawienia kolorystyczne, lekko faliste linie brzegowe, kształty. Według mnie jest idealna dla modernistycznych kuchni o nieskazitelnie czystych i błyszczących blatach☺. Miłego dnia.

In every house where I lived, mine or not mine, I started from the kitchen furnishing. I could not have the money even though I carried in colored plates, cups and bowls, because every morning when I was going to do a coffee, one look at the cabinet shelf dresser made me happy and resulted in the appearance of a smile on my face. Weakness for porcelain, but mainly pottery is something I always had and I let it be.
Today I would like to show you porcelain from a small factory MUD from Sydney which I found on one of the Australian sites (anyway as you will find a moment visit virtually those areas). It is a very "calming", functional and at the same time not devoid of beauty. Bowles, plates, cups are hand-finished and the whole is very minimalistic. Every season manufacture adds new models and changes colors but never departs from its simple form. Wonderful pastel
color schemes, slightly wavy boundary shapes. In my opinion, is perfect for the modernist kitchen spotlessly clean and shiny worktops. :) Have a nice day.




niedziela, 24 stycznia 2010

Lampa Armlite

Prawdopodobnie już nie pamiętacie domu , który przedstawiłam w grudniu. Jednak pewna rzecz, którą zobaczyłam na zdjęciach nie dawała mi spokoju. Wiecie jak to jest gdy wiercicie się i gdziekolwiek idziecie to Wasze myśli błądzą wokół tylko jednego. Tym razem to była lampa o której napisałam, że stanie się pewnie moja obsesją. I rzeczywiście w pewnym sensie tak się stało. Nie musiałam pisać e-mail’a do Myriam, bo jakimś cudem cacko to samo wpadło w moje ręce. W prawdzie jeszcze nie fizycznie ale jeżeli jest zlokalizowana i cena do „uzbierania” to kto wie, być może nie będę musiała czekać do następnej gwiazdki ....:) ☺

Armlite to lampa, której pierwowzór pochodzi z Indii. Jej mobilność a także możliwość zmiany pozycji spowodowały, ze szczególnie upodobały ją sobie biura i studia (Bombaj, Delhi). Po nie wielkich zmianach i ubraniu jej w kolory, co zmiękczyło jej indrustialną formę, zaczęła podróżować po świecie. Pomysłodawczynie tego projektu to Catherine Lévy i Sigolène Prébois, autorki marki Tse – Tse, które na swoim koncie mają więcej świetnych pomysłów związanych z oświetleniem i nie tylko z nim☺

Armlite Lamp

Probably you do not already remember the house, which I presented in December. However, a certain thing that I saw on the pictures did not give me a rest. You know how it is when you fidget yourself and wherever you go your thoughts are wandering around one thing. This time it was the lamp which I wrote about that probably will become my obsession. Indeed, in a sense, this happened. I did not have to write an e-mail to Myriam, because somehow this trinket fell into my hands. Actually, even not yet physically but if it is located and the price “to collect" who knows, maybe I will not have to wait till the next Christmas….:)

Armlite is a lamp, which prototype comes from India. Its mobility and the possibility of changing the position resulted that it was used for lightening offices and studios (Bombay, Delhi). After some small changes and dressing in colors, which softened its industrial form, started to travel around the world. The creators of this project are Catherine Lévy and Sigolène Prébois, author of the Tse - Tse brand, who have more great ideas for lighting and not only on their portfolio.



Zapraszam na stronę Tse - Tse, a tutaj możecie zobaczyć
pełną ofertę produktów autorskich projektantek. Strona , wooow i muzyka i pieski też wooow!:)
I invite you to the Tse – Tse webpage
and here you can see the full range of designer’s products.

piątek, 22 stycznia 2010

Lisa Cohen

Jej fotografia nie obraca się tylko w kręgu wnętrz, fotografuje także ludzi, jedzenie i martwą naturę. Chociaż jest naprawdę wszechstronną fotografką, ja wyjątkowo upodobałam sobie te zdjęcia, które wbrew temu, co sama lubię najbardziej a więc bieli, jasności i ciepła są zimne i ciemne. Przedstawiają przedmioty w zbliżeniu, tak, że można dostrzec ich fakturę, wszelkie niedoskonałości. Podkreślając ich prostotę i ich zwyczajność. Lisa Cohen wydobywa z nich niepowtarzalny urok, odnajdując w nich nie tylko zapomniane przedmioty codziennego użytku.

Her photos are not only related to the circle of interiors, she photographs the people, food and still life. Although she is a truly versatile photographer I am extremely delighted in these pictures, which contrary to what I like most: white, clear and warm are cold and dark. Present objects in close-up, so that you can see the texture, any imperfections. Emphasizing its simplicity and ordinariness Lisa Cohen brings with them a unique charm, finding in them not only forgotten everyday objects.






Więcej prac Lizy Cohen możesz zobaczyć tutaj.

More Lisa Cohen’s works you can see here.