piątek, 20 stycznia 2012

Śnieg

Musimy ulepić bałwana, pojeździć na sankach i wywinąć orła, a u nas śniegu jak nie było tak nie ma, chociaż....  wczoraj w nocy myślałam, że to ulegnie zmianie. Dziś jednak po otworzeniu oczu, decyzja została przypieczętowana. Ruszamy , no nie będzie to BIEGUN PÓŁNOCNY ale i tak puchu białego nikomu tam nie braknie! Miłego weekendu!


Zdjęcie: Imgur

czwartek, 19 stycznia 2012

Sól z pieprzem

Dawno nie odwiedzana przeze mnie strona Alvhem. Dziś dla tych którzy wolą skandynawski design w oszczędnej formie kolorystycznej. Piękne, spokojne i bardzo cieple mieszkanie. Na co zwróciłam uwagę, oczywiście na świetnie użytkowanie koszy zarówno tych wiklinowych jak i drucianych i szklane duże słoje czy wazony. Stół w kuchni niemożliwie wręcz piękny w dodatku połączony z krzesłami Eames Plastic Side Chair. Zresztą siedzisk słynnych jest tu więcej. Ale to nie je bym wyniosła z tego domu, chętnie bym się skusiła na biały niewielki stoliczek na kółkach. No i nie sposób się odnieść do wspanialej białej podłogi. Olej na niej jak nic! No co mam powiedzieć zamawiam, zamawiam..... . SPRZEDANE!


Salt and pepper
I haven’t been visiting Alvhem website  for long . Today, for those who prefer the Scandinavian design in  thrifty colors. Beautiful, quiet and very warm apartment. What I noticed, of course, the great use of both wicker and wire baskets as well as  glass jars or large vases. Table in the kitchen almost impossibly beautiful in addition  linked with chairs Eames Plastic Side Chair. Anyway, there is more of the famous seats. But it's not them I  would take away of this house, I would gladly enjoy the white small little table on wheels, not to mention the magnificent white floor. Oiled, no doubt about it ! Well what can I say I order, I order ..... . SOLD!















 Całe mieszkanie można zobaczyć na stronie agencji nieruchomości Alvhem.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Biała podłoga- nasz dom

Obiecałam, obiecałam i chociaż w czasie się to rozciągnęło okropnie, to jednak cały czas pamiętałam o tym temacie. Dziś jest ten dzień, kiedy możemy na spokojnie do niego powrócić. Kiedy się wprowadzaliśmy do naszego mieszkania, nie było innej opcji jak właśnie biała podłoga, która była moim marzeniem, a do której sceptycznie podchodzili wszyscy. Zdecydowaliśmy się wtedy, jak pewnie pamiętacie na biały olej. W poście biała podłoga znajdziecie opis Jacka (szukajcie w komentarzach), który samodzielnie przygotował dechy i je pomalował używając ekologicznego oleju duńskiej firmy. W tamtym roku po prawie 6 latach, przy okazji malowania zdecydowaliśmy się ją odświeżyć. Tym razem jednak wybór padł na farbę również duńskiej firmy, Flugger chociaż muszę przyznać, było nam żal przepięknie prześwitujących słoi spod nawet 2 warstw oleju. Nie zdzieraliśmy starej powierzchni , nie cyklinowaliśmy podłogi a jedynie panowie, przecierali ją papierem ściernym aby wyrównać,wygładzić i zmatowić zniszczone powierzchnie. Następnie należało ją odtłuścić czyli dokładnie wyczyścić rozpuszczalnikiem (benzyna ekstrakcyjna). Dopiero na tak przygotowaną podłogę, którą oczywiście dokładnie odkurzamy, możemy kłaść farbę. Panowie używali do tego wałka na długim kiju i ten etap pracy wydawał mi się dość przyjemny szczególnie kiedy od razu było widać efekt:):):). Mija rok do 2 naszych dzieci doszedł kot z pazurami, widzę oczywiście jego ślady na białej podłodze, widzę dziury zrobione przez zabawki, ale są to rzeczy, które mi zupełnie nie przeszkadzają. Powtórzę się pewnie ale jeżeli ktoś ma obawy przed białą podłogą ze względu na to, że łatwo się brudzi to zapewniam nie bardziej niż każda inna a kurz to nawet mniej widać niż na ciemniejszych podłogach. Że się niszczy, z dobrego źródła wiem, że nawet mega drogie podłogi z żywicy czy kauczuku nie są wieczne i spadająca rzeczy mogą w nich zrobić taką samą szkodę jak w podłogach drewnianych.

PRZED
Widać wyraźnie fakturę deski i nierówności, które powstają podczas zwykłego użytkowania (chodzenie, zabawa). Największy problem z podłogą olejowaną stanowiło jej szybkie przecieranie nawet podczas mycia. Czasami gdy za mocno naciskałam mop, zdzierałam w tym miejscu warstwę oleju. Nie do końca jest tak, że podłoga olejowana daje nam możliwość malowania jej ponownie olejem w tym miejscu gdzie uległa zniszczeniu, ponieważ nie wygląda to estetycznie ( to jest taki reklamowy chwyt, który mówi że aby odświeżyć swoją podłogę przy zastosowaniu olejowych rozwiązań nie musisz jej cyklinować a jedynie wystarczy nałożyć warstwę oleju na część która uległa przetarciu). Powstają w miejscach połączenia się starego oleju z warstwą nowego takie żółte linie. Być może fachowiec ma na to sposób w naszym przypadku przy samodzielnych naprawach nie wychodziło to dobrze.



PO
Farba została położona dwa razy ale i tak w niektórych miejscach przebijają słoje, bardzo lubię ten efekt. Podłoga jest bardziej ujednolicona kolorystycznie, farba mam wrażenie trochę ją wzmocniła, utwardziła a przede wszystkim odczuwam większą wygodę przy zmywaniu. Nie żółknie. Olej po pewnym czasie był z taką poświatą żółtą. Oczywiście są ślady po klockach, które spadają z dużych wysokości gdy moje córy budują miasta i drapacze chmur a później jest trzęsienie ziemi, no cóż takie dziewczynki. Pojawiają się również pojedyncze rysy, które są dziełem Juliana ale to nie ujmuje jej uroku a wręcz przeciwnie.


PODSUMOWANIE
Straciliśmy podziw gości, którzy jak wchodzili do nas to mówili: 'ale piękną starą podłogę macie", rzeczywiście wyglądała na starą szczególnie po jakimś czasie:):). Jednak jest różnica w jej użytkowaniu a co za tym idzie w pewnej wygodzie. Pod tym względem farba sprawdza się bardzo dobrze, chociaż trzeba przyznać, że tak naprawdę będę mogła porównać dopiero po 5 latach. Podłoga olejowana po jakimś czasie również wyglądała na taką jakby się jej pić chciało, wysuszoną i taka trochę bez "życia" ale to akurat pewnie czas zrobił swoje. Jeżeli ktoś by mnie zapytał co lepiej to chyba jednak odpowiem, że farba. Oczywiście to jest tylko i wyłącznie moja opinia, mój opis, każdy z nas jest inny i każdy z nas ma inne potrzeby i na co innego zwraca uwagę. Skłamałabym gdybym powiedziała, że na początku jak zrobiliśmy podłogę olejem to nie było mi żal pojawiających się dziur na tak pięknej powierzchni. Po jakimś czasie nabrałam do tego dystansu i zrobiło mi się znacznie lepiej. Jeszcze dodam techniczną uwagę, farba najtańsza nie jest ale jest bardzo wydajna i zużyliśmy jej znacznie mniej niż zakładaliśmy w początkowym etapie. Firma przyjmuje nienaruszone pudełka farb, więc nie było problemu ze zwrotem niewykorzystanej puszki. Farba nazywa się "Flurethan" i jest produktem duńskiej firmy Flugger. Na świątecznym filmie dość dobrze widać efekt końcowy naszej białej podłogi.   I jeszcze wczoraj natknęłam się na interesujący artykuł: "Nietypowe wykończenie podłogi" znaleziony na stronie MURATOR DOM, niewiarygodne ile możliwości w tej chwili mamy. Na koniec powtórzę się ale jeżeli ktoś bardzo chce białą podłogę to proszę spełnić swoje marzenie, nawet zniszczona i przetarta ma urok a brak funkcjonalności to mit, który staram się chociaż trochę podważyć.

niedziela, 15 stycznia 2012

Mój dzień

Oj zajęło mi to trochę czasu, tym bardziej, że kiedyś przeszkadzały mi 2 małe istoty a teraz jest jeszcze Julian. Pyszne drożdżowe znika z deski, weekend się kończy. Gdzieś pada śnieg a ja myślami jestem w okolicach marca. Do jutra. 


Zdjęcia: Aga Kwiatkowska dla www.zpotrzebypiekna.com

piątek, 13 stycznia 2012

Na desce

Nie wiem co Wy zamierzacie w weekend ale ja mam ochotę na drożdzowe i szklankę mleka. Miłego leniuchowania.


On board
I do not know what you are going at the weekend but I feel like I have a yeast cake and a glass of milk. Enjoy your lazy time



Zdjęcia: Tumblr, Tabitha Emma, Flickr, What Katie Ate, Kalabasa, Tumblr

czwartek, 12 stycznia 2012

Vintage

Tu to nawet pocztówka może zachwycić przyklejona do ściany, ale jak ma być inaczej skoro zaglądamy dziś do mieszkania Emily Chalmers stylistki i autorki między innymi albumów: Modern Vintage Style czy Flea Market Style a także właścicielki sklepu Caravan. Żyje dokładnie tak jak nam pokazuje w swoich stylizacjach i książkach adorując w nich urok minionego czasu, który miękko usiadł na aksamitnych poduszkach. A swoja drogą te pocztówki to tak sobie zawisły czy jednak były misternie przygotowaną aranżacją? Ja stawiam na to drugie, bo patrząc na to jak mieszkanie to myślę sobie, że stwierdzenie moja praca, to moja pasja i moje zycie jest w tym przypadku bardzo mocno prawdziwe. Miłego dnia!

Even  a postcard glued to the wall can impress here, but how could it be if today we look into the apartment of Emily Chalmers stylist and author of the albums: Modern Vintage Style and Flea Market Style  as well as owner of the Caravan store.  She lives just like she shows us in her stylizations and books adoring the charm of the time which gone by, sat on the soft velvet cushions. And by the  way,  these postcards  were just  hung  or were however carefully prepared  arrangement? I bet on the latter, because looking at  that flat I think that the statement :  my job is my passion and my life is in this case very much true. Have a nice day!











Zdjęcia: Hilary Walker i Vincent Leroux dla Marie Claire Maison

wtorek, 10 stycznia 2012

Holenderska Farma w Południowej Afryce

Miałabym czekać do wakacji, żeby Wam to pokazać ? W życiu! Zabieram Was dziś na farmę Cape Dutch do południowej Afryki. Zwaliła mnie z nóg, no pojechałabym, pojechałabym gdyby..., ech żeby to było jedno gdyby... ! Nie będziemy więc gdybać, nie warto lepiej oglądać i cieszyć się, że takie miejsca są, bo przecież kto wie? Nigdy nic nie wiadomo, prawda? Babylonstoren to farma, która swoich początków sięga 1652 roku i o której historii można to przeczytać na stronie internetowej posiadłości. Dziś to miejsce jest hotelem, ale to nie jest taki sobie hotel, to hotel w którym zachowano wiele tradycyjnych rozwiązań, zabytkowych budynków (dzwonnica, spichlerze, piwnice i zabytkowe mury i bramy) z ich oryginalnymi wykończeniami, które zostały odnowione z ogromną starannością. Pozostawiono oczywiście również gospodarstwo rolne, miejsce niezwykle atrakcyjne dla gości mogących własnoręcznie zbierać warzywa, owoce i przygotować z nich swój posiłek. Na farmie zawsze coś się dzieje i zawsze jest coś do zrobienia więc goście w zależności od pory roku mogą, jeżeli mają ochotę, uczestniczyć w różnych pracach rolnych: od sadzenia, pielenia po zbieranie owoców, warzyw i karmienie drobiu. To dla aktywności fizycznej, a jest ich tu znacznie więcej wystarczy spojrzeć na otoczenie w którym położona jest posiadłość. Samo wnętrze zaś urzeka prostotą. Bielone ściany, dachy kryte strzechą, duża ilość czystego drewna, wiklina , odcienie bili i beżu nadają wnętrzu atmosferę subtelności i zrelaksowania.  Duże deski podłogowe z drewna dębowego nadają rustykalny charakter  i uspokajają. Natomiast pojawiające się  antyczne meble zapewniają poczucie przebywania w miejscu staroświeckim, tradycyjnym i z historią. Współczesny zaś design nadaje lekkości.

Dutch farm in South Africa
How could I wait until the holidays to show it to you?  No way ! I take you now to the Cape Dutch farm to South Africa. It blew me away, I would love to go there if ..., oh I wish it would be just one if ... ! We will not be so wishful thinking ,  it  is not worth. Better to watch and enjoy, that such places exist, because …You never know, right?  Babylonstoren  is a farm, which  dates back to 1652 and the  history of  which can be read on the website of the estate. Today this place is a hotel, but not such a plain one. The hotel has retained many traditional solutions, historic buildings (belfry, granaries, cellars and ancient walls and gates) in  their original shapes, which have been renovated with great care. The farm itself remained as well, very attractive place for visitors who could personally collect the fruits, vegetables and prepare with them their meal. On the farm there is always something happening and there is always something to be done so the guests, depending on the time of the year may, if they wish  to participate in a variety of agricultural work, from planting, weeding, collecting of fruits, vegetables and poultry feeding. It's for physical activities, which there is  much, much more,  just have a look at these surroundings where the property is located. The interior charms with its simplicity. Whitewashed walls, thatched roofs, a large quantity of pure wood, wicker, shades of beige and whited give the interior atmosphere of refinement and relaxation. Large oak floorboards lend a rustic character and calm. While appearing antique furniture provide a sense of being in the place which is  old-fashioned, traditional, and historic. Contemporary design gives the lightness.











Duże przeszkolone pomieszczenia zapewniają przepiękny widok na ogród czy winnice, które kuszą o każdej porze dnia. I trzeba przyznać, że mimo iż wnętrza zachęcają do leniwego odpoczywania to prawdziwą gratką jest przyroda i rozmaite aktywne spędzanie czasu w tej przepięknej okolicy. 












Dla mnie to taki luksus "udomowiony", dlatego tak bardzo podoba mi się to miejsce. Patrząc na te zdjęcia wydaje mi się wszystko takie osiągalne, normalne i nie mam poczucia "o matko siadać nie siadać, dotykać czy nie" ? Dziś bez pakowania a mimo to myślę, że ze sporą dawką emocji, wirtualny lot do Babylonstoren.  Korzystałam z publikacji Marcia Argyriades dla Yatzer a także ze strony internetowej Babylonstoren. Zakładka z udokumentowaną historia tego miejsca znajduje się TU. Polecam! 

For me it is such a luxury, "domesticated", so I really like this place. Looking at these pictures it seems to me all so available, normal. A virtual flight to Babylonstoren. I  used the publication of  Marcia Argyriades to Yatzer and Babylonstoren website. Tab with a documented history of this place is located HERE. I recommend!