poniedziałek, 7 grudnia 2009

Ozdoby na choinkę

Kiedyś, gdy jeszcze nie było dziewczynek na świecie kupiliśmy niewielką choinkę była krzywa nieziemsko. Nie latałam po sklepach za dekoracjami świątecznymi, tylko upiekłam pierniczki, pokroiłam pomarańcze w plastry, które następnie w piekarniku wysuszyłam, przygotowałam kilka orzechów w skorupkach na wstążeczkach i tak naszykowana zabrałam się do ubierania naszego dość mizernie wyglądającego drzewka. To była jedna z najpiękniejszych choinek jakie miałam. Po dziś dzień wspominam jej cudowny urok, zapach i stopniowe wyjadanie smakołyków. Miała na sobie tak niewiele, rzadkie gałązki ale dzięki temu wyglądało lekko i chociaż nie dostojnie to niesamowicie ciepło. I takie właśnie są mi najbliższe dekoracje, nie przepadam za ekstrawagancją, wydumaniem salonowym :) , bliżej mi do tradycji, prostoty i klasyki, drewnianych i papierowych ozdób z naciskiem na mniej niż więcej. Z tym ostatnim to nie ma obawy. Bo nasza Pola skutecznie przerzedza zasoby dekoracyjne a jak nie ona to już regułą tego mieszkania jest, że choinka przynajmniej raz musi „lecieć” w dół i naprawdę nie pytajcie mnie dlaczego. Tak się dzieje i już:):)

Christmas tree decorations
Once, when there were no our little girls on the earth we bought a small Christmas tree which was a brilliant curve. I did not run the shops for Christmas decorations, just baked gingerbread, cut oranges into slices, which were then dried in the oven. I prepared a few nuts in the shells on ribbons and got ready to dress up our pretty miserable looking Christmas tree. It was one of the most beautiful Christmas trees that I had. To this day I remember her wonderful beauty, fragrance, and gradual eating of the delights. She was wearing not so much, had sparse branches but thanks to it looked light and even though not dignified but incredibly warm. And these are just my decorations, I do not like extravagance, fancy decors. I am closer to tradition, simplicity and classic, wood and paper ornaments with an emphasis on less than more. With the latter there is no fear because our kids will decrease our decoration resources effectively and if not them there is a rule of our home that at least once a tree has to "fly" down and really do not ask me why. This just happens and that’s it :).

Choinka nie choinka …cudowna girlanda, którą muszę w przyszłym roku mieć,
czyli najlepiej już rozpiszę plan działania na 4 babcine ręce…:) Zdjęcie
House Doctor
Christmas tree or not Christmas tree... a wonderful garland, which I will have next year,
I will start to prepare a plan of action for 4 Grandma's hands ... :) Picture House Doctor

Zdjęcia z Bo bedre



Zdjęcie z House Doctor

1. Indiska 2. i 4. Rice 3. i 5. abay 6. i 9. House Doctor 7 i 8. Indiska

Wszystkie ozdoby do zdobycia w sklepie, w którym zanurzam się
i delektuje każdą najdrobniejszą rzeczą, która w nim jest.
Wszystko jedno czy na sprzedaż czy nie.
Anthropologie.

Przytulna klasyka, zdjęcia z Ideal Home

Zdjęcie z Country Living


5 komentarze:

  1. Korci mnie w tym roku taki "łysol", ale jednak chyba zostaniemy przy gęstej i dużej - dla dzieci. Już się nie mogę doczekać, naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak robiłaś te pomarańcze? tzn. na jak długo i z jaką temperaturą suszyłaś w piekarniku? bardzo mnie zachęcił Twój opis :) dzięki za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten "łysol" i mnie korci ale moje dziewczyny maj tak wielk radość z tych ozdóbek, że nie byłabym wstanie tego im zabrać:). Eurasek, prawda jest taka, ze ja wszystko robie na oko, przepraszam ale właśnie tak jest:) Trudno mi powiedzieć do ilu stopni rozgrzałam ten piekarnik ale to nie było dużo, chodzi o to, żeby je wysuszyć a nie spalić:). Patrzyłam czy już nie są wilgotne, można robic to stopniowo. Rozgrzewać piekarnik i wkładać i znowu....Mnie też naszła ochota te plastry. To robimy, co? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, zdecydowanie tak - chyba nie będę potrafiła się powstrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze 3 zdjęcia są obłędne.

    OdpowiedzUsuń