Len to moja największa tekstylna miłość, a wygnieciony kocham potrójnie... żeby było śmieszniej właśnie oglądałam swoją kolekcję lnianą.... i jak zobaczyłam Twój post od razu przygnałam. Wspaniałe inspiracje. Siadam do maszyny ;-)
Witam serdecznie... wspaniały post o Królowej Tkanin - Lniana Dama to jest to... To nic, że się gniecie, to nic , że biała , szara , a czasem ponura... Nic to ...Ona ma klasę i styl , ponadczasowa z Niej piekność. Ot , taki pean na cześć lnu mi sie zdarzył. Ja również pomyślałam o Alizee ;)
Uwielbiam Twój blog- to niesamowite źródło inspiracji. Czekam z radością na kolejne Twe posty. Serdecznie pozdrawiam , Iwona
A co byście powiedziały gdyby na stole leżał obrus lniany nie wyprasowany na listek,tylko taki wymięty:)Korci mnie tak położyc len,ale obawiam się krytyki:)))
e tam - ja bym się nie obawiała... wolność Tomku w swoim domku. lniane szmatki w modzie ;) No, żartuję oczywiście... A na serio - to sztuką jest rozprasować idealnie len. Mimo wszystko prasuję , choć i ja lubię czasem takie naturalne faktury tkanin wokół siebie
Len jest moim materiałem nr 1 od jakiegoś czasu zerkam na jedną pościel i jestem już bardzo blisko zdobycia jej. Musze powiedzieć, że już jedną mam od kilkunastu lat (serio) i ciągle jest w bardzo dobrym stanie. Każdego roku cos lnianego ląduje w mojej szafie i tak zostaje na lata. Jak ktoś wybiera sie do Paryża to polecam wpaśc do Merci, maja tam wspaniałą lnianą kolekcje o przepięknych kolorach. na ceny nie patrzeć :):). Miłego odpoczynku:)
ciekawe jak się śpi w takiej lnianej pościeli?
OdpowiedzUsuń:)
Len to moja największa tekstylna miłość, a wygnieciony kocham potrójnie... żeby było śmieszniej właśnie oglądałam swoją kolekcję lnianą.... i jak zobaczyłam Twój post od razu przygnałam. Wspaniałe inspiracje.
OdpowiedzUsuńSiadam do maszyny ;-)
Uściski przesyłam :))
Szaro-fioletowy zestaw ma u mnie 5
OdpowiedzUsuńProste jest piękne.
OdpowiedzUsuńhehe, jak tylko przeczytałam tytuł od razu pomyślałam o Alizee :)
OdpowiedzUsuńpiękne te lny
pozdrawiam serdecznie i też uciekam do maszyny ;)
Kasia
szlachetna tkanina!
OdpowiedzUsuńmam do niego słabość:)
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie... wspaniały post o Królowej Tkanin - Lniana Dama to jest to... To nic, że się gniecie, to nic , że biała , szara , a czasem ponura... Nic to ...Ona ma klasę i styl , ponadczasowa z Niej piekność. Ot , taki pean na cześć lnu mi sie zdarzył. Ja również pomyślałam o Alizee ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twój blog- to niesamowite źródło inspiracji. Czekam z radością na kolejne Twe posty. Serdecznie pozdrawiam , Iwona
Super rzeczy, chcialabym je miec u siebie;)
OdpowiedzUsuńPiękne, szlachetne, prawdziwe i z klasą. Koniec i kropka. Cudne:-)
OdpowiedzUsuńCudo samo w sobie, do kazdej sytuacji...takie miłe, swojskie;)
OdpowiedzUsuńKocham len, a najbardziej ten szary, a jeszcze gdy ma białe wzorki...(-: A jak pachnie cudnie!
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Twojego bloga.
Małgorzata
A co byście powiedziały gdyby na stole leżał obrus lniany nie wyprasowany na listek,tylko taki wymięty:)Korci mnie tak położyc len,ale obawiam się krytyki:)))
OdpowiedzUsuńBozenas, szkoda czasu na prasowanie lnu- len ma być taki pogięty, więc dawaj na stół :)
OdpowiedzUsuńe tam - ja bym się nie obawiała... wolność Tomku w swoim domku. lniane szmatki w modzie ;) No, żartuję oczywiście... A na serio - to sztuką jest rozprasować idealnie len. Mimo wszystko prasuję , choć i ja lubię czasem takie naturalne faktury tkanin wokół siebie
OdpowiedzUsuńLen jest moim materiałem nr 1 od jakiegoś czasu zerkam na jedną pościel i jestem już bardzo blisko zdobycia jej. Musze powiedzieć, że już jedną mam od kilkunastu lat (serio) i ciągle jest w bardzo dobrym stanie. Każdego roku cos lnianego ląduje w mojej szafie i tak zostaje na lata. Jak ktoś wybiera sie do Paryża to polecam wpaśc do Merci, maja tam wspaniałą lnianą kolekcje o przepięknych kolorach. na ceny nie patrzeć :):). Miłego odpoczynku:)
OdpowiedzUsuńodpowiadam: NIE. NIE MA NIC PIĘKNIEJSZEGO NAD LEN:)
OdpowiedzUsuń