WIELKANOCNE ŻYCZENIA

z potrzeby piekna... .

Kiedy byłam dzieciakiem Wielki Piątek to było sprzątanie, pichcenie i pieczenie, wylizywanie misek i zapachy aż się w głowie kręciło, nie wiem jak to te nasze mamy ogarniały ale robiły prawdziwe czary mary i robią dalej. W sobotę od rana zaś malowanie jajek, robienie wydmuszek, zdobienie koszyczka, prasowanie odświętnych ubrań… ach i buty, buty na nogi najlepsze jakie były, pózniej spacer do kościoła i głowa na prawo i lewo dzień dobry… . Nie jestem wielką tradycjonalistką nie potrafię nawet babki upiec, nie mówiąc o zapeklowaniu szynki ale są takie rzeczy, które mimochodem wracają do nas i chcąc nie chcąc je powtarzamy, jakby to było oczywiste, że właśnie tak ma być a nie inaczej. MAŁE TRADYCJE wyznaczające jakiś bieg, porządek, przywołujące pamięć. A przede wszystkim zbliżające pokolenia, różnice. MAŁE TRADYCJE dające pretekst do rozmowy, bycia tu i teraz i bliskości. Wszystkiego dobrego i radosnego ALLELUJA!

z potrzeby piekna... .

Zdjęcia: Camille Styles