W naszym domu jest stary stół, zniszczony z widocznymi "ranami" i kolorami po farbach moich córek. Rzadko nakrywamy go obrusem bo wszyscy domownicy lubią jego fakturę, szpary i nierówności ofiarowane przez czas. A jeżeli nam się zdarzy już nakryć go, to mam wrażenie, że płata figle i w ciągu 5 minut od rozpoczęcia rodzinnego posiłku obrus trzeba zdjąć. W zasadzie nigdy nie wiem jak to się stało, że barszcz się rozlał? Lubię stół i ładne naczynia na nim. Lubię ich fakturę i kolory, nie przeszkadzają mi odpryski i to, że na niektórych widać mijający czas, używam je na co dzień, nie trzymam na święta i wyjątkowe sytuacje bo każda jest wyjątkowa i cudowna kiedy siedzimy tak razem przekładając z talerzy na miski z misek na półmiski z dzbanków do szklanek. Czasami jest tak, że nie wiele mówię tylko patrzę na ruchy rąk, na resztki jedzenia, na wylizywane talerze. Nie przejmuję się też gdy komplety przestają być kompletami i gdy się okazuje, że każdy z nas ma inny talerzyk deserowy i kubeczek czy filiżankę.
At the table
There is an old table in our house , destroyed with visible "wounds" and the colors of the paints of my daughters. We cover him rarely because all of us like his texture, gaps and inequalities offered by the time. And if it happens we already cover him, then I think he plays with us, and within 5 minutes of starting a family meal, we must remove the tablecloth. Generally I never know how it happened that the soup is spilled? I like the table and dishes on it. I like their texture and color, I do not bother with the scratches and that on some you can see the passing time. I use them every day, do not keep for holidays and special events because each is unique and so wonderful when we sit together and move from plates into bowls, from bowls to platters, from the pitcher into glasses. Sometimes it is just that not many I only look at the movements of hands, the leftover food licked off the plates. I do not care the sets stop to be the sets, and when it turns out that each of us has a different dessert plate, mug and cup.
At the table
There is an old table in our house , destroyed with visible "wounds" and the colors of the paints of my daughters. We cover him rarely because all of us like his texture, gaps and inequalities offered by the time. And if it happens we already cover him, then I think he plays with us, and within 5 minutes of starting a family meal, we must remove the tablecloth. Generally I never know how it happened that the soup is spilled? I like the table and dishes on it. I like their texture and color, I do not bother with the scratches and that on some you can see the passing time. I use them every day, do not keep for holidays and special events because each is unique and so wonderful when we sit together and move from plates into bowls, from bowls to platters, from the pitcher into glasses. Sometimes it is just that not many I only look at the movements of hands, the leftover food licked off the plates. I do not care the sets stop to be the sets, and when it turns out that each of us has a different dessert plate, mug and cup.
Przepiękne stylizacja i zdjęcia autorstwa: Herriott Grace, Camilla Krishnaswamy, Tumblr. A dla tych, którzy mają ochotę zasiąść z nami do stołu zapraszam do Z potrzeby piękna... w kuchni.
Beautiful styling and photos by: Herriott Grace, Camilla Krishnaswamy, Tumblr. And for those who wish to sit with us at the table I invite to Z potrzeby piękna... w kuchni.





ja mam taki wysłużony stół w kuchni - kupiłam go na gratach - a i my dokładamy do niego naszą historię :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
Kasia
Ja to mam takich stołów lub samych blatów kilka.
OdpowiedzUsuńTylko mieszkanie za małe:))
pięknie i pysznie:) marzę o takim dużym rozkładanym, starym stole.
OdpowiedzUsuńFilm jest cudny!!! Naturalny, sympatyczny, wesoły. Bardzo miło się oglądało. A te dwie Dziewczynki są przeurocze :)
OdpowiedzUsuńTwoja kuchnia urządzona jest w stylu, który bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam serdecznie.
Ada
Od jakiegoś czasu szukam starego stołu i wcale nie jest proste znaleźć odpowiedni, który będzie ładnie współgrał z białym krzesłami.
OdpowiedzUsuńAch te sery....
Uwielbiam!
Szkoda, że są takie tuczące i trzeba je jeść z umiarem:)
Marzy mi się duży, stary, drewniany, ciemny stół. A na tym stole to wszystko, co na Twoich zdjęciach ;)
OdpowiedzUsuńA pewna moja znajoma zrobiła stół ze starych drzwi, takich starych, starych... pięknych.
OdpowiedzUsuńA ja właśnie zostawiłam taki cudny stół w moim kamienicznym mieszkaniu. Odziedziczyłam go po poprzedniej lokatorce, nogi miał szare, spod spodu wyłaziły kolejne warstwy farb, blat drewniany, który sama odczyszczałam z farby by właśnie ten efekt uzyskać. Stołu, który ma swoją historię :( bo takie uwielbiam.
OdpowiedzUsuńZbieranina na stole to też coś co lubię :)
Przesympatyczny filmik :))
Uściski :)
Dziękujemy rodzinnie. Nie wiem co takiego się stało ale moja starsza córka nigdy tak ochoczo nam nie pomagała przy nakrywaniu stołu... juz nie mówiąc o tym, ze nie przepada za aparatem fotograficznym i za współpracą z mamą ale tym razem zaskakująca zmiana:):):).
OdpowiedzUsuńw koncu was obejrzalam w pelnej krasie :)))))) i stol tez :)
OdpowiedzUsuńu nas tez stoi stary stol w kuchni,nadgryziony zebem czasu,mimo,ze ktorys z poprzednich wlascicieli pomalowal go na szarawa biel...
jak sie okazalo,jest to czesc jadalni z lat 30 i kochamy go bardzo :)))))))
Joanna
Widząc Was pierwszy raz na "żywo" ma się wrażenie,że zna się Was od dawna...Magiczne! No i ma się ochotę zasiąść do tego stołu razem z Wami.Urocze córeczki z Panem Julianem tworzą piękne trio.Moja córeczka oglądała filmik kilka razy,no ale trzeba iść spać.....Pozdrawiamy :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie bo wychodzi, że się ukrywamy....:):). Nasz stół zrobił się zdecydowanie za mały ale tak trudno nam się rozstać i nie wiem czy kiedyś to nastąpi. Bardzo dziękuje i serdeczności!
OdpowiedzUsuńAgnieszko, stół masz rzeczywiście przepiękny:) Dziewuszki urocze, a Ty niezwykle naturalna:)
OdpowiedzUsuńMarzy mi się to wszystko co na filmie...:)
Agnieszko może za aparatem nie, ale kamerę tak ;) Cudny filmik!
OdpowiedzUsuńStare,koniecznie drewniane stoły nadszarpnięte zębem czasu,nadają kuchni(tradycyjnie;) szczególnego klimatu ciepła i bliskości,coś w nich jest;)pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMniam - te zdjęcia wyglądają przepysznie :)
OdpowiedzUsuńZdjecia nr 1, 3 i 5 wyjatkowo do mnie przemawiaja! Nie ukrywam, ze sery najbardziej ;) A taki drewniany, 'wysluzony' stol marzy mi sie od dawna, niestety na TEN wymarzony aktualnie miejsca brak :/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
PS. Milo bylo zobaczyc Ciebie i Coreczki :) Bije od Was wspaniale rodzinne cieplo i spokoj.