Nie jestem pewna czy bym nie dostała tam zawrotu głowy od tych „słodkości” ale jestem pewna ze chociaż raz chciałabym się znaleźć w świecie zwanym Crown & Crumpet i posmakować herbaty, wypieków i nieprawdopodobnie kolorowych cukierków. To miejsce jest tak zachęcające do babskiej herbatki, do ploteczek i „emocjonalnych” rozmów na temat idealnie położonego marcepanu, że nawet największe przeciwniczki sweet life by się skusiły i z uśmiechem zasiadły przy jednym z najbardziej różanym z różanych stoliczków, przewracając oczami z niedowierzania. Do San Francisco póki co się nie wybieram ale jeżeli ktoś z Was tak, to proszę zajrzeć do Crown & Crumpet i posmakować wszystkiego co się da a później napisać nam o tych kolorach, smakach i różnościach. Miłego poniedziałku :)
Tearoom I’m not sure I wouldn’t get dizzy from the „sweets” but I am sure that at least once I’d like to see the world called the Crown & Crumpet and taste a tea, pastries and incredibly colorful candies. This place is so encouraging to the old wives’ tea, the gossip and „emotional” discussions on the perfectly put marzipan, that even the biggest opponents of sweet life would be tempted and with a smile sat down at one of the most rosy of rosy tables, rolling her eyes in disbelief. I am not going to San Francisco for now, but if anyone of you is , please refer to the Crown & Crumpet and taste everything possible and then write to us about these colors, flavors and varieties. Happy Monday☺





Zdjęcia: Crown & Crumpet oraz Drew Altizer